... Brzmi jak tytuł filmu SF kategorii C prawda? W ogóle jestem zadowolony bardzo bo mi wróciła ochota na pisanie. I tematów sporo do omówienia. Dzień po opublikowaniu moich dywagacji na temat przybornika turniejowego, na forach pojawił się wstępny zarys regulaminu drugiej odsłony warszawskiego turnieju po reformie czyli Syrenki Zagłady. Jak można zaobserwować, są zmiany w stosunku do regulaminu z ubiegłego roku. Turniej nam się spasł o około 300 punktów, zaczęli produkować słabszą broń o sile D i sędziowie zapowiadają, że tym razem użyją lepszych okularów do oceny samoróbek reprezentujących modele z IA.
Warto wspomnieć, że jednak nie stanęliśmy do wyścigu o mastera. Postanowione zostało, że lepiej aby turniej z dozwolonym wszystkim był bardziej for fun, i nie powinien być jednym z nielicznych, decydujących w największym stopniu o wyglądzie czołówki ligi turniejem jakim niewątpliwie są mastery - wszystkie są raczej standardowe pomimo różnych wariacji i tak powinno według mnie i innych współdecydujących pozostać.
Nie mogę póki co napisać nic więcej ponad to co dostępne na forum. Mogę zapewnić tylko, że zeszłoroczne emocje wieczorne już się nie powtórzą, a turniej zorganizujemy równie fajnie co DMP. Ekipa sędziowska już pracuje nad klaryfikacjami zasad i tworzeniem apocalyptic rules packa i wykańczaniem regulaminu. No i oczywiście gorąco zachęcić nie tylko do udziału w Syrence Zagłady ale też zabrania na nią czegoś nietypowego - co tylko dopełni formułę turnieju.
Ps.
a na forach już można można poczytać jakie niektórzy mają pomysły na wykorzystanie zabawek "4fun" hehehe...
wtorek, 9 czerwca 2009
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Przybornik dobrego turniejowicza.
Pozwolę sobie na małą odskocznię od tematyki środowiskowej. Bo pojawił się temat którego miałem nadzieję nigdy nie oglądać. Chodzi o problem akcesoriów niezbędnych do gry lub jak kto woli "wyposażenia dodatkowego". Mowa tu o kostkach, miarce, wzornikach, zasadach własnej armii i czytelnej dla przeciwnika rozpisce w formie papierowej.
Jak zaczynałem się bawić w tę grę na turniejach co było stosunkowo niedawno, to byłem graczem dość zestresowanym :) Turniej kojarzył mi się z czymś co jest "pro". Obawa czy na pewno umiem grać dość dobrze, czy jak będę próbował wcisnąć nieświadomego wała to będę wyklęty. Czy dostane karniaki za brak właśnie tych wcześniej wspomnianych akcesoriów. Generalnie myślą przewodnią było wtedy ogólne - czytaj: odpowiednie, przygotowanie do gry. Na szczęście mi to zostało ale nie jako stresor ale rzecz naturalna i oczywista. Kontrowersje związane z zaproponowanym przez Cićka ulepszeniem regulaminu warszawskich turniejów trochę, a może nawet całkiem konkretnie mnie zaskoczyły. Dla części posiadanie zasad własnej armii czy wydrukowanej rozpiski nie należy do wymogów. Szkoda. Ale sytuacja w której przychodzi się na turniej tylko z figurkami i liczy się, że przeciwnik na pewno będzie miał wszystko co potrzeba jest dla mnie trochę chora. A co jak delikwenci o identycznym poglądzie trafią na siebie? Tactical draw i na browar bo nie ma czym rzucać?
Tak samo dziwi mnie zgłaszana niechęć do drukowanej rozpy. Wielu przeciwników wymaga wglądu w rozpiskę przed bitwą - co powinno być im zapewnione. Wygibasy z laptopami nad stołem chyba jednak nie są zbyt dobrym pomysłem. Muszę od razu uprzedzić, że argumenty o braku dostępu do drukarki od razu powodują u mnie reakcję zatykania uszu - boję się przepukliny, zwłaszcza że jest ona ostatnio dość popularna u mnie w rodzinie :D. Ale, ale, przecież nie trzeba od razu drukować, można napisać ręcznie. Warunek jest jeden - czytelność dla przeciwnika. Nikomu nie życzę rozszyfrowywania hieroglifów, sam niezbyt znam się na kaligrafii więc wiem jaki to ból. A jak autor sam nie może przeczytać co tam wypocił na kolanie w autobusie to już w ogóle śmiech na sali.
.jpg)
Podsumowując ten przemiły ochrzan, chcę delikatnie zaznaczyć, że takie szczegóły jak kostki czy miarka nie są rzeczą które "mogą się przydać na turnieju" a czymś niezbędnym. Zostawiam pod rozwagę. Nie chcę się tu zagłębiać w otchłanie rozważań o kulturze i szacunku bo nie jestem żadnym specem od etykiety ale cały ten wpis ma na celu reformę poglądów. Aby każdy z kim gramy był taki jak drugie słowo w tytule.
Jak zaczynałem się bawić w tę grę na turniejach co było stosunkowo niedawno, to byłem graczem dość zestresowanym :) Turniej kojarzył mi się z czymś co jest "pro". Obawa czy na pewno umiem grać dość dobrze, czy jak będę próbował wcisnąć nieświadomego wała to będę wyklęty. Czy dostane karniaki za brak właśnie tych wcześniej wspomnianych akcesoriów. Generalnie myślą przewodnią było wtedy ogólne - czytaj: odpowiednie, przygotowanie do gry. Na szczęście mi to zostało ale nie jako stresor ale rzecz naturalna i oczywista. Kontrowersje związane z zaproponowanym przez Cićka ulepszeniem regulaminu warszawskich turniejów trochę, a może nawet całkiem konkretnie mnie zaskoczyły. Dla części posiadanie zasad własnej armii czy wydrukowanej rozpiski nie należy do wymogów. Szkoda. Ale sytuacja w której przychodzi się na turniej tylko z figurkami i liczy się, że przeciwnik na pewno będzie miał wszystko co potrzeba jest dla mnie trochę chora. A co jak delikwenci o identycznym poglądzie trafią na siebie? Tactical draw i na browar bo nie ma czym rzucać?
Tak samo dziwi mnie zgłaszana niechęć do drukowanej rozpy. Wielu przeciwników wymaga wglądu w rozpiskę przed bitwą - co powinno być im zapewnione. Wygibasy z laptopami nad stołem chyba jednak nie są zbyt dobrym pomysłem. Muszę od razu uprzedzić, że argumenty o braku dostępu do drukarki od razu powodują u mnie reakcję zatykania uszu - boję się przepukliny, zwłaszcza że jest ona ostatnio dość popularna u mnie w rodzinie :D. Ale, ale, przecież nie trzeba od razu drukować, można napisać ręcznie. Warunek jest jeden - czytelność dla przeciwnika. Nikomu nie życzę rozszyfrowywania hieroglifów, sam niezbyt znam się na kaligrafii więc wiem jaki to ból. A jak autor sam nie może przeczytać co tam wypocił na kolanie w autobusie to już w ogóle śmiech na sali.
.jpg)
Podsumowując ten przemiły ochrzan, chcę delikatnie zaznaczyć, że takie szczegóły jak kostki czy miarka nie są rzeczą które "mogą się przydać na turnieju" a czymś niezbędnym. Zostawiam pod rozwagę. Nie chcę się tu zagłębiać w otchłanie rozważań o kulturze i szacunku bo nie jestem żadnym specem od etykiety ale cały ten wpis ma na celu reformę poglądów. Aby każdy z kim gramy był taki jak drugie słowo w tytule.
Subskrybuj:
Posty (Atom)