czwartek, 27 listopada 2008

Battlecannon 2008 i trochę zmian.

W miniony weekend w Olsztynie odbył sie dwudniowy turniej tamtejszego środowiska. Decyzją ligi "Battlecannon" w tym sezonie otrzymał najwyższą rangę turniejową.
W związku z tym w Warszawie wpadliśmy na pomysł najazdu na Prusy :] Wybraliśmy się naprawdę liczną trzynastoosobową drużyną. Bardzo zaimponował mi fakt, że tak spora grupa ludzi ogarnęła się bez marudzenia. Bez wątpienia świadczy to o integracji stołecznego światka Wh40k.
Wróćmy jednak do Olsztyna. Turniej odbywał się w niezbyt sprzyjającym frekwencji terminie. 22 - 23 listopada. Niezbyt sprzyjający ze względu na fakt odbywającego się w tym samym terminie Poznań Games Arena a także, jesiennego nasycenia masterowego. W ogóle rozkład turniejów, jest dobrym pomysłem na następną notkę, ostatnio trochę na ten temat myślałem. Tak więc konkurencja z olbrzymim konwentem w Poznaniu i niezbyt duża odległość od Halo Stars zrobiły swoje. Na turniej przybyło tylko 28 osób. Połowę z nich stanowili Warszawiacy, łatwo się jest więc domyśleć, że można było słuchać marudzenia na temat grania z tymi samymi gębami na turnieju wyjazdowym :] Nie byłoby w tym nic strasznego ani nic czym można było by się przejmować, gdyby nie fakt, że środowisko lokalne zawiodło. Graczy z Olsztyna było niewielu, oczywiście część była organizatorami, ale uważam, że na tak istotną rzecz jak master gracze lokalni powinni być ogarnięci, i stawić się licznie. Nie chcę tutaj na nikogo najeżdżać, ale nie podoba mi się podejście niektórych graczy o którym słyszałem od Ederusa co nieco.



Miejsce w którym odbywał się turniej było specyficznie klimatyczne ;] - jednostka wojskowa. Mimo, że dysponowaliśmy sporą ilością miejsca, wygodnymi pomieszczeniami i generalnie bardzo spodobało mi się to miejsce, nie sposób nie wymienić kilku wad.
O ile zakaz wychodzenia wieczorem, w ogóle mnie nie zabolał( można było usłyszeć wiele zarzutów na ten temat) to minusem dla mnie był brak prysznica. Człowiek po porannym natrysku jest zupełnie inny, zwłaszcza po męczącym turniejowym dniu.

Co do turniejowych aspektów, to podobały mi się stoły zwłaszcza ten pierwszy z designerską rzeźbą Imperatora. Sędziowanie było na wysokim poziomie, Atmosfera super, Wieczorna batalia na temat super heavies i warszawskiego turnieju - bezcenna.
Bardzo miło spędziłem Battlecannonwy weekend, za co dziękuje organizatorom, przeciwnikom, ziomom, itd itp.



Teraz najważniejsza część. Skłamałbym jeżeli powiedziałbym, że Olsztyński turniej był słaby. Był bardzo dobry i przyjemny. Jednak pojawia się problem. Co zrobić z fantem, że był to master gdzie gracze lokalni stanowili zdecydowaną mniejszość. Co zrobić z kolejnym fantem, czyli podejściem graczy lokalnych do największego turniejowego wydarzenia w danym mieście jakim jest orgaznizacja mastera?
Tak naprawdę z wytoczeniem tej armady argumentów wszyscy powinni wstrzymać się do zakończenia sezonu. Bo wtedy rozstrzygnie się ten konkurs turniejowy, Albo odpadnie któreś z miast, albo zmięknie lista ligowa i zadecyduje o zwiększeniu ilości masterów. To że Olsztyn zasługuje na Mastera jest pewne, udowodnił to tym turniejem, udowodnił to zeszłosezonowym. Pytanie jest następujące: Czy turniej o tej randze potrzebny jest w Olsztynie ? Oddaje to, do zastanowienia się.



Zmiany, zmiany, zmiany. Niewielkie ale są. Jestem supporterem wszelkich pozytywnych akcji o tematyce fantastycznej/sci-fi. Postanowiłem zwiększyć atrakcyjność Noktovisora, poprzez umieszczanie linków do ciekawych miejsc w internecie o takiej właśnie tematyce. Może każdy znajdzie coś dla siebie. W menu po prawej stronie znajduje się dział "Xenos Zone" w którym będę wszystkie ciekawostki gromadził.
Pozdrawiam.

PS.
W najbliższym czasie zamierzam napisać, na temat polskiego turniejowania a także o ciekawym projekcie na styczeń.

poniedziałek, 10 listopada 2008

a Warszawiaków jednak świerzbi.

Masakra. Od dłuższego czasu jestem zawiedziony Warszawą. Ostatnio nie ma żadnych kłótni, żadnych konfliktów, problemów, flame warów, nic. Pozytywnego dzieje się też niewiele, co widać na przykładzie strony http://noktovisor.blogspot.com/ A muszę się przyznać, że czasem wchodzę na blog i zaczynam myśleć "może jednak coś wypocę" ale nic z tego nie wychodzi. Po prostu nic się nie dzieje. Nawet na ogólnopolskim forum graczy jest pustynia. Ostatnio Stikman się do mnie odezwał i powiedział żebym w końcu coś napisał.
Obroniłem się jednak brakiem sensacji i dalej, w spokoju trwałem w mojej redakcyjnej stagnacji.
Aż do wczoraj. Pojawiło się info o grudniowym lokalu w stolicy. Wygląda na to, że rok 2008 zamkniemy bawiąc się z wykorzystaniem full Imperial Armour. Tak, do tego odnosi się tytuł dzisiejszej notki. Na listopadowym turnieju też oczekiwano całego ciężkiego szpeju, ale ostatecznie skończyło się inaczej. Wracając jednak do grudniowego turnieju, to eksperymentujemy dalej. Organizator Czaj-nik postanowił spróbować innego rodzaju ograniczeń i zasad wystawiania dużych zabawek. Zobaczymy jak to się będzie miało do piątoedycyjnych realiów i czy super heavies dalej cieszą. Od jakiegoś czasu panuje zwyczaj "bicia piany" czyli tworzenia poniekąd wspólnie regulaminu turnieju z zarysu wymyślonego przez organizatora. Dlatego każdy może zalobbować za pewnymi zamianami i w zależności od odzewu albo pomysł przechodzi albo jest kłótnia i nieporozumienia :]
I tak możemy zaobserwować zmiany działania siły D, zasad latajek i problem już uniwersalny i ponadczasowy - speciale. Tak więc, możemy walczyć o demokrację :]
Ja jestem wielkim fanem Imperial Armour a w szczególności super heavy/garg crt. Dlatego zawsze cieszę się jak jest to dopuszczone, lubię też jak gracze którzy grają pewnymi standardami kuszą się jednak na odmianę w postaci nieco większego czołgu.