Udało się ustalić ostateczny kształt drużyny na DMP pod względem osobowym. To będą moje pierwsze mistrzostwa (nie licząc zeszłorocznych które współorganizowałem) i przy okazji pierwsze w roli kapitana. Z racji tego, że aspekt towarzyski tej gry przekładam ponad wszystko inne to postanowiłem że drużyna musi być zbiorem ziomów z którymi jestem w jakiś tam sposób "związany". Ponadto, styl gry oraz ogólny sposób wyrażania agresji w wersji figurkowej ma być mocno nastawiony na przekaz krótkodystansowy, czyli - close combat. Moja idea została przyjęta przez aklamację już na DMW, kiedy ze Złym dogadywaliśmy ostateczne wersje rozpisek, teraz chciałbym sprawdzić jak to się ma do liczniejszego składu osobowego. A rozkład mamy taki:
Ja - Pan Kapitan, desant stada krwistej wołowiny w postaci godnej liczby bloodcrusherów wspomaganej czarem drobiu czyli fateweaverem.
Ciciek - Tu będziemy mieć do czynienia z dość prostą dostawą wilczej sfory do domu lub raczej lochu :) bez dodatkowych dopłat.
Tomash - mimo, że wyciągnięty z odmętów czterdziestkowej epoki kamienia łupanego, bardzo dobrze poradzi sobie z konwojem land raiderów wypchanych wkładem z czarnych fanatyków.
Jednak nie samą szarżą człowiek żyje, musimy mieć też coś bardziej elastycznego.
Stikman - aka Feel No Brain czyli chaos klasyczny bez kombinacji. Napisanie o nim zbyt wielu słów mogło by okazać się sporym nietaktem i brakiem umiaru.
Isengrim - nasz taktyczny advantage, czyli gwardia "zastrzel ich zanim przyjdą"
Zobaczymy jak nam to wyjdzie, bo póki co nastroje są bojowe a do turnieju jeszcze jakiś czas. Jednak właściwie codziennie przyłapuje się na rozmyślaniach dotyczących formy i treści naszej drużyny.
Ogólnie cieszę się, że się obudziłem ostatnio z pisaniem i w ogóle. Chyba działa tak na mnie zbliżający się koniec sezonu i najciekawsze eventy naszego światka!
środa, 24 lutego 2010
poniedziałek, 22 lutego 2010
Czas Torunia.
Coraz większymi krokami zbliża się Dice Crusher czyli flagowy turniej w Toruniu. Zanim wybrałem się na niego pierwszy raz słyszałem właściwie tylko jedną opinię - doskonała zabawa. Turniej inny niż wszystkie, zabawniejszy ale też bardziej zaciekły. No bo przecież trzeba wykazać się swoim skillem podwójnie, co wcale nie jest takie proste.
Przypomina mi się początek mojej przygodny z czterdziestką, kiedy to w podobnym formacie rozgrywana była pewna liga dla początkujących i już wtedy, gdy brakowało jakiegokolwiek skilla i właściwie pojęcia o tej grze, kombinowało się nad rozpiską którą będzie można pokonać przeciwnika i potem wykorzystać wszystkie jej wady w drugiej bitwie. W zeszłym roku cały plan upadł bo generalnie szło mi lepiej armiami przeciwnika :)
Mimo wszystko teraz biorę armię dość standardową nastawioną na strategie "wygrać w pierwszej a potem się zobaczy" bo przecież i taka zasada ma prawo działać.
W tym roku Dice Crusher ma też inne znaczenie. Jest przedsmakiem DMP w okół którego zaczęły się już toczyć gorące dyskusje. Dlatego bez wątpienia można powiedzieć, że nadchodzi czas Torunia i w tym roku sporym nietaktem by było nie odwiedzić go dwa razy :)
PS.
No i to pierwszy turniej dwudniowy po Arenie na który uda mi się wyrwać! :P
Przypomina mi się początek mojej przygodny z czterdziestką, kiedy to w podobnym formacie rozgrywana była pewna liga dla początkujących i już wtedy, gdy brakowało jakiegokolwiek skilla i właściwie pojęcia o tej grze, kombinowało się nad rozpiską którą będzie można pokonać przeciwnika i potem wykorzystać wszystkie jej wady w drugiej bitwie. W zeszłym roku cały plan upadł bo generalnie szło mi lepiej armiami przeciwnika :)
Mimo wszystko teraz biorę armię dość standardową nastawioną na strategie "wygrać w pierwszej a potem się zobaczy" bo przecież i taka zasada ma prawo działać.
W tym roku Dice Crusher ma też inne znaczenie. Jest przedsmakiem DMP w okół którego zaczęły się już toczyć gorące dyskusje. Dlatego bez wątpienia można powiedzieć, że nadchodzi czas Torunia i w tym roku sporym nietaktem by było nie odwiedzić go dwa razy :)
PS.
No i to pierwszy turniej dwudniowy po Arenie na który uda mi się wyrwać! :P
piątek, 12 lutego 2010
Drużynowe Mistrzostwa Warszawy
W ostatnią niedzielę odbyły się Drużynowe Mistrzostwa Warszawy - już drugi raz warto dodać. Nie ukrywam, że czekałem na tą imprezę zniecierpliwiony. I było warto. Ale po kolei. W zeszłym roku problemy techniczne przeszkodziły nieco w realizacji imprezy tak jak miała ona wyglądać pierwotnie ale mimo wszystko każdy był bardzo zadowolony i wspólnym głosem postanowiliśmy kontynuować ideę. Format mini-drużynówki przyjął się a ogólny entuzjazm związany z tym turniejem wpłynął na tegoroczną obecność graczy - przynajmniej tak mi się wydaje. Bo ci dopisali. Blisko 20 drużyn zmagało się o tytuł najlepszych w stolicy. I... wygrał Vladdi a raczej jego drużyna.:D
W tym roku zjechało się mnóstwo luda z wielu miast a także pokazało się sporo ukrytych twarzy ze stolicy. Mam nadzieję, że ocenili turniej jako wyśmienitą zabawę i będą pojawiać się częściej.
Zaczynam zauważać taki trend, choć zdaję sobie sprawę z tego, że dla części nie będzie to żadna nowość, ale wszelkie formy grania w 40k w "stadzie" czyli parówki i drużynówki wzbudzają spore emocje. Można to potwierdzić niesamowitą frekwencją na zeszłorocznej Wojnie Światów i entuzjazmem związanym z ogłoszeniem parowego formatu tegorocznej a także ze wstępnymi zgłoszeniami na DMP gdzie po jakimś nieznacznym czasie po ogłoszeniu regulaminu lista miejsc niemal się zapełniła. Może zaczynamy dochodzić do wniosku, że formy kombinowane i cała związana z nimi otoczka kminienia nad parowaniem i niemalże, rytuałem tworzenia rozpisek po prostu jest kwintesencją tej gry.
W tym roku minie 3 rok mojego aktywnego uczestnictwa w turniejach w ogóle i mogę spokojnie powiedzieć, że drużynówki i parówki to jest to co lubie w tej grze najbardziej. Sądzę też, że znalazł bym sporo popleczników takiego poglądu.
I wcale nie przeszkadzają mi głosy że tego typu turnieje są "turniejami luster" gdzie cały czas gra się z tym samym bo wszyscy dochodzą do tego samego wniosku że to jest najlepsze co mogą wystawić w danej kategorii punktowej, bo wiem, że i tak każdemu dużo przyjemniej wygrywać jeżeli wygrywa się dla drużyny. I nikt nie idzie po trupach do celu bo większość graczy jest odpowiednio do tej zabawy zdystansowana.
Na DMP zamierzam bawić się równie wyśmienicie a o Wojnie Światów nawet nie wspomnę :)
Polecam wszystkim zrobić podobnie bo warto poczuć przyjemność jaka płynie z takich turniejów.
I nie sądzę, aby przejadły się o ile będzie ich na tyle mało że na każdy będzie czekało się jak na pierwszą gwiazdę w dzieciństwie!
W tym roku zjechało się mnóstwo luda z wielu miast a także pokazało się sporo ukrytych twarzy ze stolicy. Mam nadzieję, że ocenili turniej jako wyśmienitą zabawę i będą pojawiać się częściej.
Zaczynam zauważać taki trend, choć zdaję sobie sprawę z tego, że dla części nie będzie to żadna nowość, ale wszelkie formy grania w 40k w "stadzie" czyli parówki i drużynówki wzbudzają spore emocje. Można to potwierdzić niesamowitą frekwencją na zeszłorocznej Wojnie Światów i entuzjazmem związanym z ogłoszeniem parowego formatu tegorocznej a także ze wstępnymi zgłoszeniami na DMP gdzie po jakimś nieznacznym czasie po ogłoszeniu regulaminu lista miejsc niemal się zapełniła. Może zaczynamy dochodzić do wniosku, że formy kombinowane i cała związana z nimi otoczka kminienia nad parowaniem i niemalże, rytuałem tworzenia rozpisek po prostu jest kwintesencją tej gry.
W tym roku minie 3 rok mojego aktywnego uczestnictwa w turniejach w ogóle i mogę spokojnie powiedzieć, że drużynówki i parówki to jest to co lubie w tej grze najbardziej. Sądzę też, że znalazł bym sporo popleczników takiego poglądu.
I wcale nie przeszkadzają mi głosy że tego typu turnieje są "turniejami luster" gdzie cały czas gra się z tym samym bo wszyscy dochodzą do tego samego wniosku że to jest najlepsze co mogą wystawić w danej kategorii punktowej, bo wiem, że i tak każdemu dużo przyjemniej wygrywać jeżeli wygrywa się dla drużyny. I nikt nie idzie po trupach do celu bo większość graczy jest odpowiednio do tej zabawy zdystansowana.
Na DMP zamierzam bawić się równie wyśmienicie a o Wojnie Światów nawet nie wspomnę :)
Polecam wszystkim zrobić podobnie bo warto poczuć przyjemność jaka płynie z takich turniejów.
I nie sądzę, aby przejadły się o ile będzie ich na tyle mało że na każdy będzie czekało się jak na pierwszą gwiazdę w dzieciństwie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)