Od Syrenki Zagłady, cierpię na coś w rodzaju dziury publicystycznej. Zwalę winę na turnieje, a raczej ich brak. Wiąże się to z wakacyjną przerwą w Lelewelu o której pisałem jakiś czas temu.
Nastał wrzesień, szkoła została otwarta, a więc Warszawa wraca na arenę turniejową. Pierwszy odbył się wczoraj, gracze dopisali jak to ostatnimi czasy bywa i to nie tylko ci z Warszawy. Wrażenia po pierwszym piątoedycyjnym turnieju można poczytać na Glorii.
Skoro wakacje turniejowe dobiegły końca to na pewno będę pisał częściej.
niedziela, 7 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz