Nie jest tak kolorowo jak miało być. Można to było oczywiście przewidzieć. Wiedziałem że z nowym sezonem będzie niejeden problem, ale aż takich konfliktów się nie spodziewałem. Wykreowała się nowa grupa organizatorów którym przewodzi Skark. Narodziła się naglę wielka aktywność, i moje obawy co do niezrozumienia idei Bazyliszka niestety wzięły górę. Lud domaga się rewolucji itp itd, nie dziwne więc, że stanął murem za ideą szybkiego załatwienia czegokolwiek, nie mając niczego.
Tym samym orgowie sezonu 2k7/2k8 zostali odepchnięci, można powiedzieć że właściwie planowane jest zmarginalizowanie roli Bazyliszkowców (mnie Cićka Stikmana)
O ile jestem w stanie się pogodzić z tym, że każdy ma swoją kadencję to pozostaje jednak obawa. Obawa bardzo istotna. A imię jej: Challenger i DMP. Jeżeli poróżnimy środowisko może być problem z organizacją turniejów tej klasy. O ile challneger jest mniejszym zmartwieniem to DMP, powinno skupić pracę wszystkich. A nastroje są różne. Bardzo.
Wielką przeszkodą dla nowego obozu jest Bazyliszek. krążą tu takie określenia jak "ciężar", "garb" itp. Nie rozumiem tej postawy ale jak na razie jest ona nieuleczalna. Wystarczy zadać sobie pytanie: "dzięki komu mięliśmy surowiec na 9 czy 10 lokali, i VW?"
Jak już kiedyś wspominałem murem stoję za Bazyliszkiem, nie tylko ze względu, że to przeziomy, ale też ze względu na pomoc jaką oferuje. 40 blatów i gro terenów piechotą nie chodzi...
Oczywiście jest tu też mój ukłon w stronę zacnego konwentu który mam nadzieje przeżyje wszystko i odbędzie się w tym roku bez większych problemów.
A propos wady Bazyla padł tez argument że lotrowcy i wfb robi sporo poruty. Nieprawdą jest to absolutną. u nas też był ochrzan z alkohol i różne dziwne akcje.
A więc z tego co zrozumiałem, największą obawą jest to, że będziemy uzależnieni, ograniczeni i narazimy sie tym, że Bazyl to "niebezpieczny" (bo obfity w potencjalne szkody) konwent.
A teraz? niby uzależnieni od Stowarzyszenia ale. VW - sami lokale - sami, bądź na zasadzie DOBROWOLNEGO porozumienia z innym systemem. a jak ktoś nie chciał mieć nic wspólnego z konwentem to nie miał. koniec kropka.
Oczywiście jako człowiek myślący (hłehłe...) jestem w stanie zrozumieć drugą stronę. Rozumiem to, że część graczy nie dba o interesy innych systemów czy jakieś tam stowarzyszenia. Nie neguję postawy Skarka, i wiem, że leży mu na sercu jedynie dobro środowiska wh40k. Ale czemu pytam, czemu, odrzucać tak silne wsparcie jakie zapewnia stowarzyszenie ?!
Otóż tłumaczone jest to niecierpliwością, nagłą potrzebą turnieju (zaistnienia nie tylko jako świetni gracze ale także orgowie ?). Zarzutem wobec Bazyliszka o powolnym działaniu i zaniedbywaniu interesów...
Odpowiadam więc: Bazyliszek dba o swoje mienie: tereny i blaty będą rozdzielone dopiero wtedy, gdy zostaną posortowane skatalogowane, naprawione i podzielone między systemy. A to niestety musi trochę trwać.
Lelewel. Sama szkoła jest podobno bardzo atrakcyjna mimo że nie przydzielono nam "basenu" ale jakiś inny korytarz o podobnych gabarytach. Sądzi się, że na dwudniowce pozwolą, tylko w przypadku dobrego zaprezentowania się dobrymi lokalami a Bazyliszek jest tu elementem niechcianym. A ja swoje wiem. Szafę znam i wiem co potrafi w kwestii organizacji. Poza tym bardziej pazernych ludzi na kasę niż dyrektorzy szkół nie ma. :] A na domiar złego(dobrego?) Lel jest uodporniony na takie imprezy sławnymi na całą Wawę, "Przystankami Lelewel"
Dyskusja w dużym gronie rodzi same problemy. Przedstawiane są różne opcje, argumenty i głosy tych, którzy niekiedy nie bardzo wiedzą o co tutaj chodzi...
Postanowione więc zostało spotkanie. "Tajne" coś ala Pakt Stabilizacyjny ;] ale o tym narazie ciiii....
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz