Coraz większymi krokami zbliża się Dice Crusher czyli flagowy turniej w Toruniu. Zanim wybrałem się na niego pierwszy raz słyszałem właściwie tylko jedną opinię - doskonała zabawa. Turniej inny niż wszystkie, zabawniejszy ale też bardziej zaciekły. No bo przecież trzeba wykazać się swoim skillem podwójnie, co wcale nie jest takie proste.
Przypomina mi się początek mojej przygodny z czterdziestką, kiedy to w podobnym formacie rozgrywana była pewna liga dla początkujących i już wtedy, gdy brakowało jakiegokolwiek skilla i właściwie pojęcia o tej grze, kombinowało się nad rozpiską którą będzie można pokonać przeciwnika i potem wykorzystać wszystkie jej wady w drugiej bitwie. W zeszłym roku cały plan upadł bo generalnie szło mi lepiej armiami przeciwnika :)
Mimo wszystko teraz biorę armię dość standardową nastawioną na strategie "wygrać w pierwszej a potem się zobaczy" bo przecież i taka zasada ma prawo działać.
W tym roku Dice Crusher ma też inne znaczenie. Jest przedsmakiem DMP w okół którego zaczęły się już toczyć gorące dyskusje. Dlatego bez wątpienia można powiedzieć, że nadchodzi czas Torunia i w tym roku sporym nietaktem by było nie odwiedzić go dwa razy :)
PS.
No i to pierwszy turniej dwudniowy po Arenie na który uda mi się wyrwać! :P
poniedziałek, 22 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
zatem lepszego niż na Arenie miejsca na DC życzę :)
haha
Dzięki! Oby!
Prześlij komentarz