Jest taki dobry komentarz pod pod postem niżej - "(...)blog na wakacjach?" Aż głupio mi się zrobiło bo... tak, były wakacje i nic się nie działo. Generalnie miałem kilka razy plan żeby wreszcie napisać cokolwiek - nawet jakieś pierdoły, żeby tylko dać oznaki jakiegokolwiek życia. Aż do teraz, mili państwo! Temat jest piękny.
Dziś odbył się któryś tam z kolei lokal i był to lokal nietypowy - 500 pkt parówka. Ostatni raz takie punkty były za czasów kiedy ja z Cićkiem robiliśmy turnieje w szkole na Narbutta. Okazało się, że był to doskonały chwyt marketingowo-promocyjny. Na liście zgłoszeń jak zwykle pokazały się znajome nicki ale co najważniejsze - szybko dopełniła się zupełnie nowymi twarzami. Oprócz tego nawiedziła nas zacna ekipa z Krakowa co również jest niemałym zaskoczeniem. Gdy dotarłem dziś na miejsce własnym oczom nie wierzyłem - pierwszy raz na lokalu w Warszawie, znałem mniejszość ludzi. Pojawiło się dużo młodzieży, dobrze rokującej która, sądząc po panującej atmosferze bawiła się wyśmienicie i chyba wreszcie przekonała się, że to nie jest męczarnia, Prosi nie jedzą ludzi żywcem i powoli zaczynają dostrzegać na czym tak naprawdę polega zabawa "w figurki" Tak więc, liczę na to, że Warszawskie środowisko odżyje, wreszcie zobaczymy coś nowego i pogramy z czymś świeżym. Haha zapominałbym bym o szacownych Dinozaurach które również pojawiły się na turnieju - przypomnę - na 500pkt! Kto by pomyślał że w ogóle wezmą coś takiego pod uwagę. Mam taką teorię, że źle spojrzeli i 500 pomyliło się z 5000 a po zgłoszeniu głupio się było wycofać.
Wygląda na to, że możliwość zagrania z kolegą pomogła przełamać lody i strach młodym graczom (tak piszę młody, młodzież itd - nie to żebym się czuł jakimś starcem ale wiadomo o co chodzi. ;)) co chyba wszystkim wyszło na dobre. No i nie wolno zapomnieć o roli pięciuset punktów które nie są bez znaczenia - nie wydają się tak straszne na początek.
Wszystko to jest o tyle ciekawe dlatego, że ostatnio często rozmawiamy w środowisku na temat naszej lokalnej sceny i sposobów na przywrócenie jej dawnej świetności. Oby to był początek tego procesu, bo już zacząłem się bać że niedługo zaczniemy się dusić we własnym sosie.
niedziela, 4 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Miesiąc później ten wpis pachnie nieładnie xD
Prześlij komentarz