poniedziałek, 15 listopada 2010

Klubowo w Warszawie!

Znowu piszę. Kto by pomyślał! Z racji mojego czasowego wycofania się z aktywnego czterdziestkowania, Noktovisor też trochę umarł. Ale wracam i cisnę dalej. Wpadł mi do głowy dosyć ciekawy pomysł na notkę. Ci co śledzili mojego bloga od początku dobrze wiedzą, że powodem jego powstania była dość nieciekawa sytuacja w warszawskim środowisku 40k, która zaowocowała kompletną katastrofą w postaci Varsovia Wars. Od tamtego czasu próbowałem śledzić działania warszawskiego środowiska, a także komentować i ogłaszać jakieś tam mniej lub bardziej istotne wydarzenia z nim związane. Podczas dyskusji o nowym turnieju którym miała później zostać Syrenka Zagłady, rozgorzała dyskusja o sformalizowaniu działań warszawskich graczy, czyli krótko mówiąc o założeniu klubu. Żeby nie zagłębiać się w szczegóły tamtych dyskusji lub, jak kto woli - awantur, powiem tylko krótko, że nic takiego nie powstało i większość stwierdziła "że dobrze jest tak jak jest"

Oczywiście ja jestem zwolennikiem działania pod jedną banderą, klub jest cacy i w ogóle, ale temat ucichł. Jednak można bez trudu zauważyć, że Warszawiaków ciągnie do zrzeszania się  w taki czy inny sposób. I tak mamy chyba najbardziej aktywny twór Liwana i tzw. "Starej Gwardii" czyli Adeptus Mechanicus. Chłopaki co miesiąc organizują klimatyczne turnieje, które przyciągają coraz więcej osób. Oprócz tego często grają w Apokalipsę, Planet Strike'a itp. Stosunkowo niedawno gracze z okolic Bemowa zrzeszyli się pod nazwą Walkiria i uruchomili dość ciekawą gralnię. Oprócz tego, prowadzą działalność ogólno hobbystyczną i dokumentują wydarzenia związane z klubem. Wszystko można zobaczyć na ich blogu. Ostatnio powstała nowa inicjatywa. Klub w okolicach centrum/powiśla to zdecydowanie bardzo ciekawy pomysł warty każdego możliwego wsparcia. Organizatorzy uruchomili nawet dość dobrze rozbudowane forum, które pozwoli na lepszą komunikację między klubowiczami. 
Prawdopodobnie tego typu miejsc jest więcej. Wiem tylko o tych które dotyczą graczy 40k. Tych kilka przykładów pozwala na stwierdzenie, że granie w Warhammera wręcz wymaga jakiejś formy połączenia sił. Oczywiście to wszystko, to tylko namiastka prawdziwej organizacji środowiskowej która aktywnie działa organizując lokale, turnieje dwudniowe, która gra pod jednym sztandarem na DMP itd. Jednak rozwijanie się takich małych ośrodków daje nadzieję na przyszłą centralizację i klub z prawdziwego zdarzenia w Warszawie. 
Dlatego zwracam uwagę na te wydarzenia. Mogą one być zwiastunem ciekawych zmian i fajnego rozwoju środowiska. Więc do klubów Warszawo! Do klubów!

PS.
Zamierzam trochę rozszerzyć pole działania Noktovisora. Dodać trochę artykułów hobbystycznych, może jakieś recenzje itp. Nie chcę aby to było potraktowane jako  "zapchajdziura" ale po prostu będę bardziej zmobilizowany do pisania. Pozdrawiam.

1 komentarz:

Walkiria pisze...

Piszę właśnie w związku z tym, że działalność klubowa w Warszawie się konsoliduje.

Bardzo miło jest mi też widzieć, że Autor Bloga doszedł już parę miesięcy do wniosków, które zaczęły krystalizować w postaci czynów.

Patrzę z trochę szerszej perspektywy, gier bitewnych w ogóle, i widzę niesamowity potencjał w ludziach do rozwoju środowiska gier bitewnych w Warszawie.

Zainteresowanych zapraszam na tymczasową/testową stronę:

http://skgbitewnych.blogspot.com/