poniedziałek, 8 czerwca 2009

Przybornik dobrego turniejowicza.

Pozwolę sobie na małą odskocznię od tematyki środowiskowej. Bo pojawił się temat którego miałem nadzieję nigdy nie oglądać. Chodzi o problem akcesoriów niezbędnych do gry lub jak kto woli "wyposażenia dodatkowego". Mowa tu o kostkach, miarce, wzornikach, zasadach własnej armii i czytelnej dla przeciwnika rozpisce w formie papierowej.
Jak zaczynałem się bawić w tę grę na turniejach co było stosunkowo niedawno, to byłem graczem dość zestresowanym :) Turniej kojarzył mi się z czymś co jest "pro". Obawa czy na pewno umiem grać dość dobrze, czy jak będę próbował wcisnąć nieświadomego wała to będę wyklęty. Czy dostane karniaki za brak właśnie tych wcześniej wspomnianych akcesoriów. Generalnie myślą przewodnią było wtedy ogólne - czytaj: odpowiednie, przygotowanie do gry. Na szczęście mi to zostało ale nie jako stresor ale rzecz naturalna i oczywista. Kontrowersje związane z zaproponowanym przez Cićka ulepszeniem regulaminu warszawskich turniejów trochę, a może nawet całkiem konkretnie mnie zaskoczyły. Dla części posiadanie zasad własnej armii czy wydrukowanej rozpiski nie należy do wymogów. Szkoda. Ale sytuacja w której przychodzi się na turniej tylko z figurkami i liczy się, że przeciwnik na pewno będzie miał wszystko co potrzeba jest dla mnie trochę chora. A co jak delikwenci o identycznym poglądzie trafią na siebie? Tactical draw i na browar bo nie ma czym rzucać?
Tak samo dziwi mnie zgłaszana niechęć do drukowanej rozpy. Wielu przeciwników wymaga wglądu w rozpiskę przed bitwą - co powinno być im zapewnione. Wygibasy z laptopami nad stołem chyba jednak nie są zbyt dobrym pomysłem. Muszę od razu uprzedzić, że argumenty o braku dostępu do drukarki od razu powodują u mnie reakcję zatykania uszu - boję się przepukliny, zwłaszcza że jest ona ostatnio dość popularna u mnie w rodzinie :D. Ale, ale, przecież nie trzeba od razu drukować, można napisać ręcznie. Warunek jest jeden - czytelność dla przeciwnika. Nikomu nie życzę rozszyfrowywania hieroglifów, sam niezbyt znam się na kaligrafii więc wiem jaki to ból. A jak autor sam nie może przeczytać co tam wypocił na kolanie w autobusie to już w ogóle śmiech na sali.



Podsumowując ten przemiły ochrzan, chcę delikatnie zaznaczyć, że takie szczegóły jak kostki czy miarka nie są rzeczą które "mogą się przydać na turnieju" a czymś niezbędnym. Zostawiam pod rozwagę. Nie chcę się tu zagłębiać w otchłanie rozważań o kulturze i szacunku bo nie jestem żadnym specem od etykiety ale cały ten wpis ma na celu reformę poglądów. Aby każdy z kim gramy był taki jak drugie słowo w tytule.

środa, 13 maja 2009

Nowy. Oby jeszcze lepszy!...

... Sezon 09/10 przywitajmy hej!
Drużynowe Mistrzostwa Polski 2009 oficjalnie zamknęły stary sezon. Sporo się działo. Ruszyła nowa strona ligowa, wprowadzony został podatek itd itp. Myślę, że każdy sezon przynosi coś nowego więc nad tym się rozwodzić nie będę. Napiszę trochę o DMP tak od kuchni ponieważ byłem jednym z głównych współtworzących tę imprezę. Zacząć należy od tego, że nie udało się niestety utrzymać "turbo-frekwencji" która od samego początku nas mile zaskoczyła do tego stopnia, że zastanawialiśmy się czy damy radę obsłużyć odpowiednio taką ilość drużyn. Skończyło się na 100 osobach, było super miło, co widać po opiniach na Gildii. Staraliśmy się utrzymać poziom najlepszych turniejów w Polsce i według mnie udało się z powodzeniem. Mimo, że ogarnięcie takiej imprezy to sporo roboty, biegania i ogólnego stresu, to chętnie zrobiłbym jeszcze jedne mistrzostwa aby tylko poczytać te przyjemne dla oka opinie. Myślę, że czasy kiedy Warszawa była uznawana za leniwe, kłótliwe i ogólnie nieciekawe środowisko odchodzą w niepamięć, bo to właśnie dzięki współpracy i dogadaniu się wytoczyliśmy porządne DMP. Kto wie, może za rok zasłużymy na Młotka z tej okazji?
Warszawa niestety oddała tytuł toruńskim Followerzom. Od razu pojawił się problem, czy Piernikowo da radę. Ja tam bym się nie martwił, ale warto się zastanowić czy idea przechodzonego DMP, w takiej formie jak teraz jest słuszna. Oczywiście niesprawiedliwe byłoby też gdyby organizator był stale ten sam, ale wystarczy wyobrazić sobie sytuację w której wygrywa team złożony z graczy z 4 stron świata. Słabo, prawda?

Proponuję następujące rozwiązanie: Wybory. Na przykład Szczecin w tym roku, mimo że nawet nie był na podium wstępnie się zadeklarował. Teoretycznie nikt nie boi się o jakość organizacji a mimo to są głosy sprzeciwu. Tak więc wybory byłyby według mnie zacne i sprawiedliwe. Zwłaszcza, że może zdarzyć się tak, że jakieś środowisko które będzie miało realne możliwości organizacji DMP nigdy nie będzie miało do tego okazji w obecnym systemie. Lub w drugą stronę, stali bywalcy podium nie będą mieli już na to ochoty.

Nowe ustalenia listy ligowej już przynoszą kłopoty. Obecnie na tapecie mamy ponownie stającą w ogólnopolskie szranki Łódź. Sprawa odstępu między turniejami może sprawiać niekiedy kłopoty - to prawda, ale jest jak najbardziej słuszna i ma konstruktywne działanie. Dzięki temu lista wstępnie zgłoszonych turniejów dwudniowych wygląda dość ciekawie. Dzięki temu zapisowi większości graczy łatwiej będzie się decydować na wyjazd co najmniej raz na miesiąc, niż tworzyć kalkulacje typu "zobaczyć jak te super heavy działają na Syrence, pograć dwoma rozpiskami w 3city czy może na różne punkty na Arenie?" Nie chce się póki co rozpisywać na temat problemu Łodzi, bo jest na to za wcześnie ze względu na to, że cały czas coś się tam zmienia. Ten akapit ma służyć rozważeniu, jak ciekawym pomysłem jest sformalizowanie terminarza ligowego. A co mi tam, policzę frekwencję na turniejach w tym sezonie i porównam z zeszłym. Zobaczymy czy się sprawdziło.

Tak więc czekamy na pierwsze duże turnieje tego sezonu. Zabieramy się w Warszawie powoli za organizację Syrenki Zagłady II, przekształcamy bazę terenową na stosowną w obecnej edycji i ogólnie działamy, żeby ten sezon był jeszcze bardziej urozmaicony. No i kurde, pracujemy na tegorocznego młotka!

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Powrót do pisania i DMP.

Zaniedbałem tę stronę. Przez pewien czas nawet myślałem, że umrze śmiercią naturalną ale do ogarnięcia się zmotywował mnie post Treja. Ale zamiast walić tu kolejne smuty, że nie mam czasu, chęci i cały czas odkładam kolejne posty "na jutro" przejdę po męsku do rzeczy.
Wiele się ostatnio wydarzyło, Wojna Światów, EEGT, różne flame'y na forach, roszady w top 5 ligi. Świadczy to zdecydowanie o tym, że nasz świat się kręci i wszyscy bawią się przy tym gorzej lub lepiej. Zwieńczeniem całego sezonu, emocjonujących turniejów, epickich imprez na masterach, awantur na forach itd ma być wspólna zabawa całego środowiska na Drużynowych Mistrzostwach Polski. Do tegorocznej, warszawskiej edycji zostało już około dwóch tygodni i pewna grupa osób która tworzy tę imprezę od kuchni, że się tak wyrażę zaczyna czuć już pewien dreszczyk emocji związany z uwijaniem się aby turniej był zapięty na ostatni guzik.
W tym roku DMP nie było tak promowane jak w zeszłym ale to chyba nie jest już potrzebne - wystarczy spojrzeć na listę zgłoszonych drużyn. Przede wszystkim zamierzamy zapewnić doskonałą zabawę wszystkim graczom, bez względu na Deathstormy, aneksy do URP i tym podobne czynniki wzbudzające na co dzień niesmak lub nawet czasami agresję. I to jest według mnie motyw przewodni. Mam więc nadzieję, że wszyscy przyjadą na turniej w dobrych humorach a wyjadą w jeszcze lepszych. No i do zobaczenia :)

niedziela, 25 stycznia 2009

Początek.... nie końca a zakończenia.

To jest właśnie to. Cytując popularne slogany - sesja i'm lovin it. Tak, tak załapałem ostatnio mały "fuck up" i nie zaglądam tu często. Widać to z resztą po dacie ostatniego posta. Miałem naskrobać coś na temat Drużynowych Mistrzostw Warszawy które odbyły się na początku stycznia, miałem napisać coś na temat turniejowania w Polsce, jakiś czas temu miałem napisać coś o kolejnym turnieju dwudniowym w Warszawie. Nie napisałem.
Ale teraz już koniec wakacji. wracamy do objeżdżania wydarzeń związanych z sceną czterdziestkową.
Zakończenie sezonu ligowego 2008/2009 jest już bliżej niż dalej. Oznacza to że coraz bliżej DMP. Zaczynamy coraz poważniejsze przygotowania. Skark jako główny organizator już podjął temat na GV. Ha! Być może to kogoś zaskoczy ale już widać zalążki pierwszych konfliktów. Sprawa oczywiście dotyczy regulaminu. Ma być on swego rodzaju kopią tego co było na DMW, regulaminu - według mnie, jednego z ciekawszych wśród tych które dotąd widziałem. Oczywiście tutaj każdy ma swoje preferencje, widzi różne wady i zalety ale wszystkim nie da się dogodzić. Jaki powinien więc być regulamin takiej imprezy gdzie najważniejsza jest doskonała zabawa? Można o tym poczytać w projekcie "40k Armour Save'ów" stworzonym przez Yakubu. Jednak tu dochodzi jeszcze jedna kwestia. DMP to impreza wszystkich graczy z całej Polski. regulamin powinien być więc tworem wspólnym, uzgadnianym z graczami. Jednocześnie jednak, organizatorzy mają prawo wprowadzić własne pomysły w życie. Konflikt równorzędnych racji gotowy. Pozostaje udzielić odpowiedzi która racja jest tą równiejszą. Organizatorzy chcą aby tegoroczne DMP różniło się od poprzednich, a gracze chcą regulaminu który najbardziej zadowoli ogół. Ciężka sprawa. Ciekawe co z tego wyniknie...

wtorek, 23 grudnia 2008

Pomyślnych bitew, szczęśliwych zwycięstw...

...Życzy Imperator. Już dziś napiszę życzenia świąteczne, jutro w związku z wigilijnym zamieszaniem mogę nie mieć chwili. Moje życzenia będą krótkie - wesołych świąt, fajnych prezentów (o niee znowu figurki... :]) przyjemnej atmosfery świąt, życzy "redakcja" Noktovisora.

czwartek, 27 listopada 2008

Battlecannon 2008 i trochę zmian.

W miniony weekend w Olsztynie odbył sie dwudniowy turniej tamtejszego środowiska. Decyzją ligi "Battlecannon" w tym sezonie otrzymał najwyższą rangę turniejową.
W związku z tym w Warszawie wpadliśmy na pomysł najazdu na Prusy :] Wybraliśmy się naprawdę liczną trzynastoosobową drużyną. Bardzo zaimponował mi fakt, że tak spora grupa ludzi ogarnęła się bez marudzenia. Bez wątpienia świadczy to o integracji stołecznego światka Wh40k.
Wróćmy jednak do Olsztyna. Turniej odbywał się w niezbyt sprzyjającym frekwencji terminie. 22 - 23 listopada. Niezbyt sprzyjający ze względu na fakt odbywającego się w tym samym terminie Poznań Games Arena a także, jesiennego nasycenia masterowego. W ogóle rozkład turniejów, jest dobrym pomysłem na następną notkę, ostatnio trochę na ten temat myślałem. Tak więc konkurencja z olbrzymim konwentem w Poznaniu i niezbyt duża odległość od Halo Stars zrobiły swoje. Na turniej przybyło tylko 28 osób. Połowę z nich stanowili Warszawiacy, łatwo się jest więc domyśleć, że można było słuchać marudzenia na temat grania z tymi samymi gębami na turnieju wyjazdowym :] Nie byłoby w tym nic strasznego ani nic czym można było by się przejmować, gdyby nie fakt, że środowisko lokalne zawiodło. Graczy z Olsztyna było niewielu, oczywiście część była organizatorami, ale uważam, że na tak istotną rzecz jak master gracze lokalni powinni być ogarnięci, i stawić się licznie. Nie chcę tutaj na nikogo najeżdżać, ale nie podoba mi się podejście niektórych graczy o którym słyszałem od Ederusa co nieco.



Miejsce w którym odbywał się turniej było specyficznie klimatyczne ;] - jednostka wojskowa. Mimo, że dysponowaliśmy sporą ilością miejsca, wygodnymi pomieszczeniami i generalnie bardzo spodobało mi się to miejsce, nie sposób nie wymienić kilku wad.
O ile zakaz wychodzenia wieczorem, w ogóle mnie nie zabolał( można było usłyszeć wiele zarzutów na ten temat) to minusem dla mnie był brak prysznica. Człowiek po porannym natrysku jest zupełnie inny, zwłaszcza po męczącym turniejowym dniu.

Co do turniejowych aspektów, to podobały mi się stoły zwłaszcza ten pierwszy z designerską rzeźbą Imperatora. Sędziowanie było na wysokim poziomie, Atmosfera super, Wieczorna batalia na temat super heavies i warszawskiego turnieju - bezcenna.
Bardzo miło spędziłem Battlecannonwy weekend, za co dziękuje organizatorom, przeciwnikom, ziomom, itd itp.



Teraz najważniejsza część. Skłamałbym jeżeli powiedziałbym, że Olsztyński turniej był słaby. Był bardzo dobry i przyjemny. Jednak pojawia się problem. Co zrobić z fantem, że był to master gdzie gracze lokalni stanowili zdecydowaną mniejszość. Co zrobić z kolejnym fantem, czyli podejściem graczy lokalnych do największego turniejowego wydarzenia w danym mieście jakim jest orgaznizacja mastera?
Tak naprawdę z wytoczeniem tej armady argumentów wszyscy powinni wstrzymać się do zakończenia sezonu. Bo wtedy rozstrzygnie się ten konkurs turniejowy, Albo odpadnie któreś z miast, albo zmięknie lista ligowa i zadecyduje o zwiększeniu ilości masterów. To że Olsztyn zasługuje na Mastera jest pewne, udowodnił to tym turniejem, udowodnił to zeszłosezonowym. Pytanie jest następujące: Czy turniej o tej randze potrzebny jest w Olsztynie ? Oddaje to, do zastanowienia się.



Zmiany, zmiany, zmiany. Niewielkie ale są. Jestem supporterem wszelkich pozytywnych akcji o tematyce fantastycznej/sci-fi. Postanowiłem zwiększyć atrakcyjność Noktovisora, poprzez umieszczanie linków do ciekawych miejsc w internecie o takiej właśnie tematyce. Może każdy znajdzie coś dla siebie. W menu po prawej stronie znajduje się dział "Xenos Zone" w którym będę wszystkie ciekawostki gromadził.
Pozdrawiam.

PS.
W najbliższym czasie zamierzam napisać, na temat polskiego turniejowania a także o ciekawym projekcie na styczeń.

poniedziałek, 10 listopada 2008

a Warszawiaków jednak świerzbi.

Masakra. Od dłuższego czasu jestem zawiedziony Warszawą. Ostatnio nie ma żadnych kłótni, żadnych konfliktów, problemów, flame warów, nic. Pozytywnego dzieje się też niewiele, co widać na przykładzie strony http://noktovisor.blogspot.com/ A muszę się przyznać, że czasem wchodzę na blog i zaczynam myśleć "może jednak coś wypocę" ale nic z tego nie wychodzi. Po prostu nic się nie dzieje. Nawet na ogólnopolskim forum graczy jest pustynia. Ostatnio Stikman się do mnie odezwał i powiedział żebym w końcu coś napisał.
Obroniłem się jednak brakiem sensacji i dalej, w spokoju trwałem w mojej redakcyjnej stagnacji.
Aż do wczoraj. Pojawiło się info o grudniowym lokalu w stolicy. Wygląda na to, że rok 2008 zamkniemy bawiąc się z wykorzystaniem full Imperial Armour. Tak, do tego odnosi się tytuł dzisiejszej notki. Na listopadowym turnieju też oczekiwano całego ciężkiego szpeju, ale ostatecznie skończyło się inaczej. Wracając jednak do grudniowego turnieju, to eksperymentujemy dalej. Organizator Czaj-nik postanowił spróbować innego rodzaju ograniczeń i zasad wystawiania dużych zabawek. Zobaczymy jak to się będzie miało do piątoedycyjnych realiów i czy super heavies dalej cieszą. Od jakiegoś czasu panuje zwyczaj "bicia piany" czyli tworzenia poniekąd wspólnie regulaminu turnieju z zarysu wymyślonego przez organizatora. Dlatego każdy może zalobbować za pewnymi zamianami i w zależności od odzewu albo pomysł przechodzi albo jest kłótnia i nieporozumienia :]
I tak możemy zaobserwować zmiany działania siły D, zasad latajek i problem już uniwersalny i ponadczasowy - speciale. Tak więc, możemy walczyć o demokrację :]
Ja jestem wielkim fanem Imperial Armour a w szczególności super heavy/garg crt. Dlatego zawsze cieszę się jak jest to dopuszczone, lubię też jak gracze którzy grają pewnymi standardami kuszą się jednak na odmianę w postaci nieco większego czołgu.